MakroRecenzja: Real Grade RX-78-2 Gundam

Chciałbym jak najbardziej profesjonalnie zacząć, ale nie byłbym sobą, gdybym nie zaczął od słów:
Słodki Jezu na patyku, miesiąc zbierałem się do napisania tej recenzji. Powód pierwszy: prokrastynacja. Powód drugi: brak pomysły i weny. Powód trzeci: życie ogólnie.
Ale, jak już siadłem i zacząłem ten bezsensowny, i nie wprowadzający niczego merytorycznego, akapit to już machina ruszyła 🙂
Serdecznie zapraszam was do zapoznania się z moją – nazwijmy to – recenzją modelu RX-78-2 Gundam w skali 1/144 z serii Real Grade.


Żeby ten tekst był pełny i profesjonalny, potrzebowałbym napisać tutaj baaaaardzo długi wykład na temat tego czym jest Gundam, czym jest Gunpla, czym jest Real Grade. Ale nie nastąpi to dzisiaj.
Może w niezbyt odległej przyszłości powstaną dodatkowe teksty pomocnicze, które będą wyjaśniały dogłębnie te, jak i inne tematy powiązane z Gundamverse.
Dzisiaj, pozwolę sobie na skrócone wprowadzenie do tematu.

Czym jest Gundam? W telegraficznym skrócie, Gundam to ogromna marka obejmująca sobą seriale animowane, komiksy, zabawki, plastikowe modele do składania oraz wiele innych. Gundam to wielkie roboty. To tak upraszczając. Wszystko zaczęło się na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, kiedy Yoshiyuki Tomino stworzył i wyreżyserował pierwszą serię Gundam, z której pochodzi projekt recenzowanego modelu.

Gunpla to, wspomniane wcześniej, plastikowe modele robotów z seriali/komiksów należących do multiversum Gundam. Jest to skrót od GUNdam PLAstic Model Kit.
Gunple są różne. Dzielimy je na różne linie i serie.
Seria zależna jest od serialu/komiksu/koncepcji.
Linia zależna jest od skali modelu i ilości detali. Żeby nie mieszać wam, drodzy czytelnicy, za bardzo w głowach, zacznę od najbardziej podstawowych pięciu linii (ponieważ, Bandai aktualnie nakombinował z masą sub-linii i specjalnych wypustów):

SD – czyli Super Deformed. Jest to linia ciekawa, bo nastawiona na karykaturę i zabawę. Roboty mają duże głowy, małe ciałka. Modele bardzo proste w budowie. Nie wymagające od człowieka zbyt wiele, żeby dać radość, ale jednocześnie pozostawiają miejsce na wykończenie i modyfikacje modelu pod gust modelarza.
HG – High Grade. Linia przeznaczona dla początkujących (w teorii, bo praktyka pokazuje, że doświadczeni modelarze tworzą małe arcydzieła z modeli w tej linii). Charakteryzuje się tym, że w podstawowym stopniu oddaje projekt z serialu. Separacja kolorów jest, ale jeśli chcemy, aby nasz robot wyglądał tak jak z anime, to czeka nas zabawa w malowanie i poprawianie modelu. Skala 1/144.
RG – Real Grade. Linia, która łączy w sobie najlepsze cechy wszystkich pozostałych linii (wyłączając SD). Skala 1/144 (mały i tani). Szkielet wewnętrzny pozwalający na zwiększenie zasięgu artykulacji modelu (możliwości poruszania rękoma i nogami, w celu uzyskania dynamicznej pozy). Bardzo dokładna i szczegółowa separacja kolorów, oraz ogrom detali. Modele w linii RG nastawione są na (jak nazwa sugeruje) realizm. Przez co mogą się delikatnie różnić od swoich przedstawicieli w anime/mandze.
Dwie kolejne linie: Master Grade (MG) i Perfect Grade (PG) przeznaczone są dla doświadczonych modelarzy. Roboty wypuszczane są w mniejszej skali. Dla MG jest to 1/100, a dla PG – 1/60. Dzięki temu, że skala jest mniejsza – robot staje się większy. Daje to możliwość wprowadzenia większej ilości elementów. Tak jak w RG, jest tutaj szkielet wewnętrzny, dodatkowe elementy i detale. W przypadku Perfect Grade, istnieje możliwość dodania diod LED, które będą podświetlały elementy modelu, np. oczy.

Osobiście, miałem przyjemność (i czasami ogromne ilości frustracji, o czym może wspomnę później) budować modele SD, HG i RG. I postaram się być maksymalnie obiektywny w tej recenzji, bo Real Grade kocham z wszystkimi wadami jakie mają.

RX-78-2 to pierwszy Gundam w historii. Główny mechaniczny bohater serii Mobile Suit Gundam, pilotowany przez nastolatka imieniem Amuro. Maszyna, która siała postrach wśród wrogów, ponieważ wyposażona była w najnowsze technologie, takie jak broń energetyczna (karabin i miecz), oraz wykonany ze stopu Luna Titanium pancerz, który nie był podatny na uszkodzenia.

Patrząc na ten model, aż nie chce się wierzyć, że z prostego – wręcz ascetycznego – projektu, można jeszcze wykrzesać tyle szczegółów. To jest urok serii RG.
Zbudowanie zajęło mi około 24 godzin rozbitych na trzy sesje.
Pierwsza, to budowa samego robota. Druga, uzbrojenie i Core Fighter. Trzecia, to zabawa z naklejkami.

W pudełku znajdziemy dziesięć ramek z częściami, arkusz naklejek i osiemnasto stronicową instrukcję w języku japońskim. Bez obaw, obrazki pokazują krok po kroku jaki element i z której ramki jest potrzebny w danym momencie. W instrukcji znajdziemy również kilka kolorowych stron z zdjęciami zbudowanego modelu i proponowanymi pozami.

Gdy już skończymy budować model, naszym oczom objawi się RX-78-2, Core Fighter, Beam Rifle, tarcza, para dłoni z możliwością artykulacji palców (tzw. Real Grade Hands, w których kciuk i palec wskazujący są niezależne, a pozostałe trzy połączone w jeden ruchomy element), dwie rękojeści mieczy do pozowania, elementy efektów do mieczy (sztuk 2), adapter do podstawki Action Base (podstawka umożliwia odtworzenie pozy „w powietrzu”) oraz figurka Amuro do własnoręcznego pomalowania (sugerowane kolory i efekt końcowy można odnaleźć w instrukcji).

 

 

 

Sam model, jako zakończony proces, jest miodny. Prezentuje się genialnie.
Ale sam proces był w pewnych momentach torturą. Nie zrozumcie mnie źle. Odczułem ogromną satysfakcję, kiedy skończyłem ten model i uważam, go za bardzo dobry. Ale to jest urok RG, że są małe elementy, które nie łatwo dobrze obrobić i dobrze spasować. Za każdym razem, kiedy patrzę na RX-78-2, przypomina mi się męczarnia z czerwono-żółtą sekcją w pasie (to małe żółte V). Tam są trzy elementy, które trzeba razem włożyć w większy biały. I jeden mały czerwony pierdolniczek musiał zawsze wypadać w trakcie łączenia elementów. Oj, jak mnie kusiło machnąć to na super glue…

Modele RG nie są dla ludzi, którzy mają problem z cierpliwością i precyzją.
Plastik jest dosyć delikatny i łatwo coś zepsuć. A jeszcze łatwiej coś zgubić.
Rada dla was: posiadajcie dobrze przygotowany stolik/biurko do pracy z modelem RG.
Nie wiem czy to mój egzemplarz, ale prawa dłoń RG (pozowalna) nie może utrzymać miecza. Lewa nie ma tego problemu.
Mimo, że robiłem wszystko zgodnie z instrukcją, to w moim przypadku staw łokciowy prawej ręki szwankuje (lewa ręka działa jak należy).
Ogromną wadą tego modelu jest to, że w trakcie pozowania części lubią sobie spontanicznie odpadać. Ale to urok całej linii (prawie całej, bo Exia sprawiła mi najmniej problemów). RG się kocha, albo nienawidzi 😉
Więcej grzechów tego modelu nie pamiętam 😉

Z pozytywów, to powtórzę to, że RX-78-2 prezentuje się genialnie.
Prostota, ale pełna drobnych szczegółów.
Świetne jest to, że nie wymaga klejenia i malowania.
Budowa „prosto z pudełka” jest satysfakcjonująca.
Na pochwałę zasługuje pewien patent w tym modelu. Dostajemy możliwość zabawy z Systemem Blokowym (Core Block System). Zestaw pozwala nam zdecydować, czy minimodel Core Fightera będziemy prezentować osobno, czy jako część Gundam’a.
Core Fighter jest w pełni transformowalny. Jedyne co trzeba oddzielić, to podwozie.
Ubolewam nad tym, że podwozie myśliwca nie chowa się do środka.
Ale nie można mieć wszystkiego przecież 😉

 

Podsumowując.
RX-78-2 jest idealny na początek przygody z linią Real Grade.
Prosty i skomplikowany zarazem.
Ma swoje wady, bo jest to pierwszy model w linii wydany
na trzydziestolecie serii Gundam.
Ale ma też zalety (głównie wizualne ;))
Polecam budowniczym, którzy spróbowali High Grade i chcieliby niewielkim kosztem finansowym i przestrzennym zasmakować Master
i Perfect Grade’ów.
Odradzam go osobom, które mają problem z cierpliwością i precyzją. Sam prawie pogubiłem części i naklejki.
Koszt takiej przyjemności to około 70 zł (zakładając, że sprowadzimy go bezpośrednio z Japonii).

A czy wy już zbudowaliście swojego pierwszego Gundam’a?

Na koniec mojej recenzji i wielkiego grafomańskiego „come back’u” chciałbym podziękować Ranalcusowi, który wspiera moją miłość do Real Grade’ów, sprowadzając je dla mnie z Kraju Kwitnącej Wiśni 🙂

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii MakroRecenzja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.