MakroRecenzja: Marvel 2-In-One #1-6 Fate of The Four

Reed, Sue i dzieciaki nie żyją. Tym twierdzeniem wita nas mini-seria poświęcona dwójce z Fantastycznej Czwórki. Tragedia jest punktem wyjścia ku nowej przygodzie po równoległych wszechświatach. Motyw alternatywnych światów jest tematem, którego Marvel używał wielokrotnie w publikowanych albumach. Daje to nieskończone możliwości, lecz po jakimś czasie może dać wrażenie zużycia materiału. W tej historii (Marvel Two-In-One) jednak tego nie odczujemy.

Ben Grimm odkrywa pośmiertną wiadomość od Reeda Richardsa, w której śp. Mr. Fantastic informuje swojego przyjaciela o urządzeniu zwanym Multisectem. Ostatni wynalazek jednego z największych umysłów w świecie Marvela ma mu służyć do przeżywania nowych przygód, pozwalając na podróże między rzeczywistościami. W swoich ostatnich słowach Reed prosi, by Ben zaopiekował się Johnnym Stormem, który mocno podupadł na duchu po stracie Fantastycznej RodzinyStan psychiczny obu bohaterów to nie wszystko, co uległo osłabieniu. The Thing i Human Torch stopniowo tracą swoje moce. Z każdą chwilą stają się coraz słabsi. By zaradzić temu problemowi, udają się do tajnej kryjówki Doctor Rachny, która zajmuje się przywracaniem utraconych mocy bohaterom, jak i złoczyńcom. Okazuje się, że moce Fantastycznej Czwórki są ze sobą powiązane niematerialną nicią, która została przerwana śmiercią Mr. Fantastica i Invisible Woman

Strona po stronie, kadr po kadrze dochodzimy do punktu, w którym formuje się „nieFantastyczna Czwórka” w składzie: The Thing, Human Torch, Doctor Rachna oraz Doctor Doom (nadal w swojej „dobrej” wersji) i przenosimy się do innej rzeczywistości, gdzie lokalna Czwórka nie pokonała Galactusa. Zrobił to Victor von Doom… Jak tego dokonał oraz o konsekwencjach tego czynu dowiecie się sami, jeśli przeczytacie komiks.

W tym streszczeniu wątku fabularnego celowo pominąłem wiele ważnych detali, abyście sami mogli poznać tę przygodę. Fabuła sześciu zeszytów jest dobrze napisana. Miałem wrażenie kilku drobnych zgrzytów i niedomówień (bądź było to celowe wprowadzenie czytelnika w błąd). Dla osoby, która nigdy nie była wielkim miłośnikiem Fantastycznej Rodziny, ani nie zagłębiała się w ich wojaże i walki, jest to komiks, który może zaintrygować. Mnie wciągnął momentalnie i ciężko czeka się na kolejne zeszyty. Główni bohaterowie są ciekawie zarysowani. Nowa postać, jaką jest Rachna, daje pewien powiew świeżości. Jest jeszcze Doom, który wprowadza nutkę tajemniczości oraz pytanie, kiedy odwidzi mu się bycie dobrym.

Od strony artystycznej 2 in One jest ładny. Każdy kadr jest dynamiczny i przyciąga oko. Projekty postaci oraz lokacji są rysowane bardzo nowocześnie. Kreska, jak i kolory są równe w każdym zeszycie. Nie zauważyłem spadku jakości czy ilości detali. Odbiór albumów sprawiał mi ogromną przyjemność. Nawet po ponownym zapoznaniu się z materiałem. Znalazłbym też kilka dwustronicowych plansz, które z przyjemnością powiesiłbym na ścianie w formie plakatu.

Nie trzeba być miłośnikiem Fantastycznej Czwórki, by docenić ten komiks. Historia opowiedziana, mimo że korzysta z popularnych motywów, nie jest sztampowa. Zaskoczyła mnie kilkoma wątkami oraz tym, że nie omijała tematów trudnych, nadając głębię bohaterom. Humor, który pojawia się na kartach tego komiksu, jest przystępny dla nowego czytelnika. Bycie laikiem w temacie Fantastycznej Czwórki nie odebrało mi przyjemności z odbioru. Szczerze polecam i zachęcam do zapoznania się tą serią. Równie gorąco zapraszam do pozostawienia komentarza odnośnie samego komiksu, jak i tej recenzji.

Tekst oryginalnie opublikowano na Planeta Marvel

Ten wpis został opublikowany w kategorii MakroRecenzja i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.