Potok luźnych słów… Odc.4

I nastała niezręczna cisza…

A po ciszy powróciłem ja. I mój potok myśli. Szczerze, to nie wiem o czym pisać. Piszę teraz dla samego faktu pisania.
I w tym punkcie powinienem skończyć cały wywód.
Bo po co robić coś, co nie ma sensu?
Po cholerę marnować energię?

Nie wiem. Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Może czasami na takiego pozuję. Zawsze pozuję. Jeśli nie na takiego, to na innego.
Czy czuję się fałszywy? Jakoś nie bardzo.
Bardziej czuję się rozbity i przygnębiony, ale to nie jest miejsce na wyrzucanie żalów i smutków.
Bo kogo to tak na prawdę obchodzi?

Kończy się sezon letni. Zbliża sesja poprawkowa. Powrót do Łodzi.

Niby tyle tematów do poruszenia, a w głowie pustka.

Może przejrzę i poprawię stare opowiadania. Opublikuję je tutaj.
Może zmienię szatę graficzną.
Może poszukam chętnych do współpracy.

A to wszystko dzisiaj o kant dupry rozbić.
Obejrzę teraz „Jak ukraść księżyc”. Po raz drugi. Bo Minionki są genialne

To tyle.

 

PS. Nienawidzę mieć epizodów. Mógłby się już skończyć

Ten wpis został opublikowany w kategorii Potok Luźnych Słów. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.