Potok Luźnych Słów… Odc. 17

O czym pisać, kiedy nie mam o czym pisać?
Ten tekst chyba będzie pisany na raty. Bo prawda jest taka, że po prostu źle się czuję.
Nie, nie żaden weltschmerz czy coś… Chrzaniona zgaga nie daje mi spokoju…

Paczka z książką powinna dzisiaj dotrzeć. 1050 czytania. Potem recenzja. A na koniec może konkurs?
Żeby was Drodzy Czytelnicy rozruszać.
Bo jest was już prawie 160 osób a reakcji brak.

Właśnie sobie uświadomiłem, że to końcówka czerwca już. Zaraz zaczną się wakacje i sezon letni. Nie będzie czasu, żeby żyć. Będzie tylko czas żeby pracować… A między pracą a resztkami snu – Wypadkowa Przypadku.

Dobra, teraz mam Weltschmerz i chęć by nie istnieć. A to wszystko przez to, że we flakach mnie wykręca po prostu.
Może pora wziąć się za siebie i zacząć etap zdrowego odżywiania się?
Ale jak to ze wszystkim bywa w życiu. Motywacji i energii brak… A brzuchol rośnie…
Najchętniej to spałbym dzisiaj cały dzień.
Tak po prostu.
Bo tak.

Tylko 160 słów? Pisanie idzie mi dzisiaj jak krew z nosa. Serio, idzie bo idzie. Ale bez szału.
Jak normalnie jestem marudny, tak dzisiaj to chyba biję jakiś rekord czy coś.
I w jakości i w ilości marudzenia.

Jeszcze deszcz zaczął padać. No do ciężkiej cholery.

Jak to dobrze mieć wszędzie znajomych. Dzięki temu zostałem poratowany lekami na zgagę…
Mam nadzieję, że to pomoże cokolwiek.
Ale serio, trzeba zacząć myśleć i działać w kwestii diety czy coś. Zacząć biegać, albo jeździć rowerem.
Bo patatajanie na konikach raczej odpada. A jest to całkiem fajna sprawa i polecam wszystkim 🙂

A teraz przerywnik muzyczny:

Bo mi się przypomniało, że jest to całkiem udany remiks 🙂
Prócz tego, mi się podobał Amazing Spider-Man 2. Tak, jest dziurawy i nie logiczny czasami, ale co poradzić. I tak był spoko. Z czasem nadejdzie pora i na ten film, żeby go zrecenzować.
Prócz tego, chyba powloi trzeba brać się za powrót do recenzowania filmów i seriali z Marvel Cinematic Universe. Bo trochę to zaniedbałem. A chciałem się wyrobić ze wszystkim do drugiej części The Avengers.
No ale życie wygrało. Przytłoczyło. Ale teraz wracam do jakiegoś względnego życia. Pracuję i piszę. Chyba.

Ogólnie zeszły tydzień był zajebisty. Ale końcówka się zjebała.
Wkurwiłem się ciężko kilka razy. M. in. dlatego, że recenzja, którą napisałem dwa tygodnie temu do tej pory nie została uznana przez autora książki.
A inne, standardowe recenzje były podbijane…

No kurwa?!?!? Gdzie jest sprawiedliwość albo cokolwiek?
Jak zwykle zapominam, że nie ma sprawiedliwości w naturze.
I pomyśleć, ze będę musiał zapierdalać na pocztę, dowiedzieć się gdzie jest moja paczka…
Bo Paczka która powinna dotrzeć do mnie w piątek, utknęła w Trzebiatowie (10 km ode mnie).
Ze statusem „Nieudane doręczenie”.
A tak chwaliłem Pocztę Polską, że jakość usług im się poprawiła…
No sami popatrzcie na te screeny…

e-monitoring_poczta_polska

Nawet przez przypadek dzisiejszy zegar i data się wkradły.
Coś czuję wojnę na poczcie dzisiaj…
Jeśli listonosz nasz lokalny nie przytaszczy paczki do 14:00, to idę zrobić komuś małą awanturę…

Ciąg dalszy nastąpi… Może w tym, może w innym wpisie…

Szybki Update: Poszedłem na Pocztę. Paczka w doręczeniu.
Ale wniosek mam jeden i sugestię. Skoro paczka ma dotrzeć w ciągu 24 godzin, to niech Ona tak dociera. A nie rozróżnienie i podział, że do dużego miasta dojdzie na czas, a na wioskę to już nie.
Czy osadę. Mniejsza o drobiazgi…
Płacić prawie 20 zł za usługę, która nie jest w pełni wykonywana… Super…
Aż chyba przerzucę się na Paczkomaty…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Potok Luźnych Słów. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.